środa, 23 kwietnia 2014

Ratunek dla wypalonego copyrightera

Jeśli wypalony copywriter ma dziecko w wieku lat od 3 do 5, to wystarczy, że zostanie z nim w domu na dwa dni. Jeśli nie ma, niech wypożyczy, ukradnie, zaopiekuje się. Rodzice malca przyjmą wolny wieczór z radością (może z wyjątkiem tego ukradzionego).
Po co? Bo dziecko uczy z powrotem myślenia inaczej. "W poprzek". Tego, czego potrzebuje copyrighter.
- Zosiu, co rysujesz? –  przedszkolanka do 3,5-latki
- Pana Boga
- Ale nikt nie wie, jak wygląda Pan Bóg
- To zaraz będą wiedzieli
 
***
 
- Tato, kup mi ten samochodzik!... I jeszcze ten! - 3-latek
- Kupię Ci jeden, po co Ci dwa?
- Bo jeden to się będzie czuł samotny
 
***

Jan Nowicki w jednym z wywiadów opowiadał, że jak był małym chłopcem, całował różne przedmioty - podłogi, mury, rowery, drezwa, za małe pieniądze. Był z tego znany w miasteczku. Eleganccy panowie stali przed kosiciołem i mowili: "A tego nie pocałujesz". A on: "Pocałuję". "Muru nie pocałujesz". Calował mur. "Ale buta to już nie pocałujesz". "Za 10 złotych pocałuję". I całował but. Powiedział, że do dziś pamięta wiśniowy, piękny but z cholewami, ktory pocalował... (1)

***
Trzeba łapać te chwile, bo dzieci szybko logicznieją. Staś, prawie cztery lata. Przyjechała nowa szafa, ze szklanymi drzwiami, do domu babci.
 
- Stasiu, nie dotykaj szafy, bo pobrudzisz .
- No to co to za szafa, jak jej nie można dotykać??! (2)
 
 
Pomysł dla copyrightera:
 
"Pogadać z dzieciakiem"
 
 ---------
(1)
Cytowana opowieść Jana Nowickiego pochodzi z wywiadu przeprowadzonego przez Beatę Nowicką, opublikowanego w Gali nr 13, 2012 r. s. 35
(2)
Ta refleksja była poprzedzona popularnym przekleństwem, ponieważ Staś był na typowym dla dzieci w tym wieku etapie błyskawicznego wychwytywania przekleństw z dowolnego fragmentu rzeczywistości, np. ze słów mamrotanych przez pijaczka pod budką z piwem, obok której Staś przechodził z mamą. Babcia Stasia oniemiała z oburzenia, nie tyle odnośnie trafnej refleksji, co właśnie wobec tegoż incydentu z przekleństwem, a obecny przy tym dziadek Stasia wyszedł z pokoju dusząc się ze śmiechu. Nie chciał, żeby wnuk zobaczył tę reakcję, bo zapewne spowodowala by zintensyfikowanie eksperymentow z przekleństwami.