Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedzenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Bar mleczny i Wierzynek

Kiedyś były tylko pierogi ruskie, z mięsem albo zkapustą i grzybami.
Później pojawiły się pierogi ze szpinakiem. Trudno je zrobić, żeby były wyśmienite.
Wpadłam kiedyś na pomysł, żeby zrobić sobie taką oto wycieczkę sobotnią: wybrać bar mleczny, w którym podają pierogi ze szpinakiem (nie w każdym, ale np. w Krakowie na Daszyńskiego jest taki) oraz jakąś knajpę z trdycjami, w której też podają. Dajmy na to - Wierzynek.
I jednego dnia iść po kolei do tych dwóch miejsc, zamówić sobie pierogi ze szpinakiem i zrobić taką wycieczkę kulinarno-estetyczno-społeczną.
 
Kulinarną i estetyczną, bo warto ocenić na przyklad:
 
Twardość i miękkość ciasta pierogowego;
Smak nadzienia (słoność, zawartość czosnku, zawartość jajka lub innych dodatkow i przypraw);
Proporcje ilościowe między ciastem, a nadzieniem;
Temperaturę podania;
Towarzyszący sos (np. maślany lub czosnkowo-jogurtowy);
Ilość pierogów;
Wielkość pierogów;
Wygląd dania postanwionego przed nosem, przed jego napoczęciem;
Dobór talerza - biały czy z ornamentami; jaki duży;
 
To, że wycieczka ma charakter poznawczo-społeczny wynika z zupełnie odmiennej klienteli obu posiłkowni. Można się pokusić o obserwacje tego, jak wystrój lokalu, obsługa i goście wpływają na odbior smakowo-estetyczny podanych pierogów.
 
Dlaczego wybrałam akurat pierogi ze szpinakiem?
 
Bo paleta odcieni smaków między doskonałymi, a paskudnymi, jest, w przypadku tych pierogów szalenie bogata i stosunkowo łatwa do badania językiem i okiem.
 
pomysł:
 
popołudniowa wycieczka do baru mlecznego
i do eleganckiej restauracji, celem spróbowania tego samego dania

piątek, 14 czerwca 2013

Spotkanie przy kawie jest stare


Kiedy chcą się spotkać, żeby pogadać - przyjaciółki, matki, żony i kochanki oraz inne kobiety w zestawie dwóch sztuk - mówią sobie: "chodźmy na kawę". Ta "kawa" jest umowna, chodzi o jakiś powód materialny, by móc porozmawiać. Jednak często rzeczywiście jest to spotkanie przy kawie, ewentualnie sałatce czy kieliszku wina. Ja przetestowałam inny pretekst do spotkania do pogadania. Jest bajecznie inspirujący. Pogłębia, a niekiedy ułatwia rozmowę. To dlatego, że działa na wiele zmysłów - węch i dotyk, o smaku nie  wspominając. 
Pobudzająco działają towarzyszące różnice temperatur.
I pobrudzone ręce....

Konfitury.
Nalewki. 
Powidła.
Marynaty.
Wspólnie robione.

Wpływają pysznie na bieg rozmowy. Na spojrzenie z innej perspektywy. Na skrócenie dystansu, jeśli długa nieobecność spowodowała onieśmielenie albo wrażenie, że nie wiadomo, od czego zacząć.

Ja tak robię jak spotykam się z, daleko mieszkającą w świecie, Mamą.

Np. skórki pomarańczowe. Obieramy – już pachnie w kuchni bajecznie – płuczemy, płuczemy, płuczemy, gotujemy w syropie z cukru i wody, suszymy. Powstają bajeczne „ciasteczka”. Ćwiartka skórki pomarańczowej, aromatycznej i słodko-gorzkiej, pogryzana przy kawie, chowa w sobie wspomnienia rozmów, tak jak fotografie chowają w sobie wspomnienia zdarzeń i ludzi.

POMYSŁ na spotkanie:

"Wspólne Przetwory"

Uwaga!

Najlepiej sprawdza się we dwójkę. Robienie przetworów to rzecz prawie intymna. Nie mieści wielu osób.